sobota, 3 sierpnia 2013

Odwago przybądź!

Dziękuję za ciepłe przyjęcie domowych nowości na moim targu, zakupienie rzeczy, za otrzymane maile. Dziękuję Wam!



Ostatni tydzień abstrahując od targu nie był dobry. Coś się porobiło wokół złego. Jakiś niż. choroby, humory, zbiegi okoliczności jeśli są. I wszyscy jacyś tacy na nie. I ja z nimi. Konformizm głupi.

I jest weekend, w który jestem sama. Panicznie się boję wszystkiego będąc sama. Kot przechodzi a ja cała gotowa do krzyku i ucieczki. Na rowerze ktoś przejedzie a ja już na policje chcę dzwonić. Nic nie daje muzyka, mleko przed snem, powtarzanie sobie tysiąc trzysta razy że nic się nie stanie. Nic.
Ale to dobrze. Muszę to przezwyciężyć.
Mam weekend prawie cały dla siebie. Miałam plany wielkie. Że wymyślę taktykę na przyszły tydzień. Że zadbam o siebie. Że zacznę się odchudzać, albo chociaż zdrowiej jeść.
I co?
Cola a przecież jej nie lubię ale była zadedykowana "kumpela"!, 3 paski czekolady, 2 pralinki, sałatka - całe szczęście!, 2 kromki chleba - niby żytniego ale kto tak na prawdę wie z czego on robiony jest. I teraz mogę doliczyć kawę. Może zneutralizuje smak w ustach i zniszczy ochotę już na cokolwiek dzisiejszego dnia. Oj oby!

Bo taktykę na przyszły tydzień i tak muszę wymyślić. Może mi pomożecie. Zawsze piszecie mnóstwo pomysłów i to pomaga.
Bo w przyszłym tygodniu chciałam zacząć być odważna
i walczyć o siebie.
Podwinąć rękawy i wyprostować plecy a nie jak zawsze rękawy zacisnąć aż w garściach i zgarbić się w pół.
Przygotować się do ważnej rozmowy i na nią pójść, dojść do "mojego" a nie jak zawsze odwołać a nawet jeśli już brać w niej udział to pójść na "czyjś kompromis".
Wstać odpowiednio wcześnie i uczesać włosy, pomalować ładnie oko a nie spiąć włosy w kok na czubku głowy i wcisnąć sobie maskarę między rzęsy.
Nie obgryźć paznokci zapuszczanych 2 tygodnie.
Zacząć wierzyć w siebie tak by inni też wierzyli.

Dla mnie to strasznie trudne. Dla niektórych naturalne.
Kupiłam lakier do paznokci i nowy puder. Może dodadzą mi odwagi. Kupiłam też gazetę, w które roi się od artykułów o pewności siebie. Może sobie je jakoś wklepię do głowy. Nie mam pomysłów co mogłabym zrobić jeszcze.
Pomóżcie moje drogie!

kilka zdjęć nie moich. Dziś taki zdjęciowy też dzień mam.
k,NjM1MDAyMTYsNDk5MDEwODI=,f,87837_tumblr_lmxechMNid1qk_big.jpg
http://g1a1b1r1y1s1i1a.pinger.pl/p/1
być sobą.jpg
http://g1a1b1r1y1s1i1a.pinger.pl/p/1
http://entresonhoseencontros.blogspot.com/2013/04/imagens-com-frases-para-tumblr.html

tumblr_static_tumblr_m8vt1ekmbg1r9au29o1_500.jpg
http://g1a1b1r1y1s1i1a.pinger.pl/p/1

Aha a Candy już tuż tuż..... :)

Ale gorąco dziś prawda? Jest milion stopni! Ja mam rolety zasunięte i siedze w domu w swetrze ale miałam rano wyprawę mpk - roztopiłam się na siedzeniu :)
Pozdrawiam Was gorąco, ściskam i przytulam :)I częstuję zimnym arbuzem!

33 komentarze:

  1. ja nie potrafię w domu siedzieć sama po zmroku :D strasznie się boję choć wiem że to dziecinne i siedzę aż zasypiam przed komputerem ;p
    też się roztapiam i tylko mrożona kawa pomaga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhahaha no to już wiem do kogo pisać po zmroku! :)
      kawa mrożona! czemu ja na to nie wpadłam?

      Usuń
  2. ja ostatnio zrobiłam sobie motywator fitness. zaplanowałam z góry pół roku ćwiczeń i różnych prywatnych wyzwań. i tak od trzech tygodni codziennie ćwiczę i pobijam swoje czasowe rekordy podczas wykonywania aerobiku. dlatego jeżeli chcesz rozpocząć ćwiczenia i cieszyć się natychmiastowymi efektami, polecam Ci Mel B. jak dla mnie rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz? nie wiem czy czytałaś mnie wcześniej. Biegałam. Ale przestałam. Muszę zacząć zdecydowanie.bo to jakieś edrofinki ponoć się wtedy pojawiają. Prawda to?
      A jesz słodycze ? :)

      Usuń
  3. powiem Ci,że wiem o czym mówisz,moja pewność siebie od pewnego czasu jest bardzo niska i tak myśle czemu bo dawniej byłam mega wygadana i przebojowa a teraz czasem wstydzę się zapytać na ulicy o godzinę..i kurcze też bym chciała to zmienić tylko jak??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie. tzn wiesz...teoreie to ja znam i niby wiem jak to zorbić ale za chiny tego w praktyke wcielić nie umiem. i nerwy zajadam slodyczami. np. własnie skonczyłam czekolade jesc. całą!
      A ty mysza jestes tak śliczna! Że niska pewność siebie czy samoocena no nie w drodze!

      Usuń
  4. Oj gorąco,gorąco...ale ja jestem z tych ciepłolubnych i upały uwielbiam ;-)
    Arbuz schłodzony jest wtedy idealny :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahah serio? ja wole zime :) ale nie narzekam na razie. niech sobie bedzie ciepełko :)

      Usuń
  5. Wczoraj dowiedziałam się od jednej Pani seksuolog, że 80% kobiet nie akceptuje swojego ciała i jakoś nie chciało mi się wierzyć, że... tak mało. Bo osobiście nie znam dziewczyny, kobiety, która by się w swoim dobrze czuła i emanowała pewnością siebie. Ja ćwiczę od ok. 3 miesięcy 5-6 razy w tygodniu po godzinie, albo na zajęciach fitness albo z Ewą Chodakowską. Sylwetka poprawiła mi się bardzo, choć waga ani drgnęła - chyba tłuszczyk się w mięsko zamienił. :) Endorfiny się uwalniają i w końcu zaczęłam się sobie podobać. I teraz, kiedy tak już jestem taka "podobająca się sobie" czekają mnie takie właśnie samotne poranki, dni, wieczory i noce... Mąż wyjeżdża do Norwegii do pracy i zapowiada się, że maksymalnie 2 dni w miesiącu będziemy się widzieć i nie wiadomo jak długo to potrwa.... kiedyś usłyszałam, że kobieta nie sznurek, wszystko przetrzyma...
    Zapraszam do mnie www.rzeczywistazona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie!
      o proszę. 80%? ja sie otaczam w gronie kobiec które siebie akcjeptują. a ja nie stad tez bym chciała rozumiesz:)
      ale gratuluej samozaparca. no poprostu jestem w szoku. tyle cwiczysz?
      ja siedzena kanapie i narzekam! :) hahahahahaha
      ahh z tą Norwegią...nie zamartwiaj sie. na razie zyj mocno! 2 dni w miesiącu bedą cudownymi dniami. a ty po kryjomu kup bilet i zorb mu niespodzianke :)

      dziekuje Ci za odwiedziny!

      Usuń
  6. Z tą pewnością siebie to chyba jest tak, że potrzebuje ona motywacji, motoru, głosu z zewnątrz, usłyszanego od kogoś, ze przecież jest dobrze, ze tworzysz fajne rzeczy.
    Bo tak przecież właśnie jest, Twoje prace są śliczne:-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje ci za mile slowa kochana....
      ahh glos z zewnatrz..wlasnie

      Usuń
  7. Każdy z nas przechodzi taki stan. Ja sama dwa lata temu przeżyłam historie, która wydawało mi sie, ze złamała mnie na zawsze. I może gdzieś w środku jakiś odlamek tej historii we mnie pozostał, ale teraz wiem, ze cała siła tkwi w nas i wiele jako człowiek potrafimy znieść i wiele barier pokonać. Ostatnio w ramach zajęć coachingowyvh zostałam poproszona o wypisane sukcesów, które udało mi sie osiągnąć przez ostatnie 10 lat i nie mowa tutaj o sukcesach typu kupiłam mieszkanie czy mam świetna prace, a o sukcesie typu przeszłam dobrze rozmowę o prace i postawiłem na swoje warunki! Trzymam kciuki, żeby wszystko sie ułożyło i aby świat otwierał przed Tobą same dobre i pozytywne drogi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko. dokladnie wiem o czym mówisz. podobną historie kiedys przezylam i niestety tkwi ona we mnie a czasem się reaktywuje jakby i wtedy jest źle.
      własnie sukcesy takie wewnetrzne intymne znaczą dużo wiecej.
      dziekuje za trzymanie kciuków.
      oby sie udalo!

      Usuń
  8. Kiedyś też wszystkiego się bałam,byłam wystraszona,zahukana,naiwna ale życie szybko dało mi szkołę przetrwania i to taką,której nie zapomnę do końca życia. To wtedy wzięłam się w garść,zbudowałam mur...pewność siebie i twardy pancerz...przestałam się mazać,bo nie miałam na to czasu,musiałam walczyć o przetrwanie...o życie a właściwie o jego sens...Dużo wycierpiałam ale to mnie wzmocniło ale też nauczyło patrzenia pod innym kątem na świat.
    Mam nadzieję,że i Ty znajdziesz swoją drogę,bo takiej jak moja kiedyś,Ci nie życzę...nie życzę nawet najgorszemu wrogowi. Żyj tak jak lubisz,jak czujesz,jak kochasz,bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje...a strach jest uczuciem pozytywnym i nie warto się go wstydzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ślicznie napisane.
      chyba sobie wydrukuję!no pięnie.
      Dziekuje Ci. szkole życia przeszłam ale zamiast pewnosci siebie i muru wybudowałam ambicję i nie poddawanie się. pewnosci siebie sie ucze. ale juz mi sie wyczerpują pomysly!
      dziekuje Ci

      Usuń
  9. kurde a ja znowu jakbym czytała o sobie! z każdym twoim postem chcę bardziej i bardziej poznać Cię osobiście! Bądź gotowa! Może kiedyś po prostu się zjawię i napiszą: odbierz mnie z dworca! JESTEM!
    A nie umiem Ci nic poradzić bo sama mam ten problem... :/ zawsze jak pies ze skulonym ogonem kiwam głową i ładnie się uśmiecham, a czasem trzeba się wydrzeć, postawić na swoim i zawalczyć... :/
    buziaki i miłej niedzieli:*
    PS. Ja też się boje siedzieć sama... dlatego postanowione, wymieniamy drzwi zewnętrzne, może to pomoże ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahha a to dobre groszku.
      sie uśmiałam z tym przyjechaniem na dworzec! zapraszam :)
      hahahah!!!
      noooo pies z skulonym ogonem...dokładnie...

      Usuń
  10. Kochana każdy ma czasem gorszy dzień, ale trzeba pamiętać o tym, że zdarzają się, jeśli nawet nie częściej - te dobre, "słoneczne" dni :) Myślę, że każdemu czasem brakuje odwagi i pewności siebie, tylko niektórzy się do tego nie przyznają. Ja też nie grzeszę superpewnością, ani stanowczością, ale już to rozgryzłam razem z mą drugą połówką. Sądzę, że zależy to od tego, że chcemy dla wszystkich dobrze, że absolutnie nie mamy w zamiarze nikogo urazić. Coś w tym jest... A to z kolei jest dobra przypadłość. Na pewno pewności doda Ci Twój nowy, pomysłowy targ. Mi moje wyroby dodają pewności, liczę, że i tobie pomogą Twoje! :) Pozdrowienia ciepłe, S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahh dziękujęza cudne słówka....
      może masz rację z tym że ie każdy sie przyznaje do tego...
      ahhh Twoje prace sa piękne..i dziekuje za komplement!
      :) dziekuje

      Usuń
  11. Strach to mój nieodzowny przyjaciel ;) czasem jest malutki jak ziarenko piasku a czasem urasta do niewyobrażalnych rozmiarów. Teraz kiedy mieszkam w bloku jest trochę lepiej ;) ale w domu słyszałam każdy najdrobniejszy szelest , nie mogłam w nocy spać. Byłam jak sparaliżowana. Ale mierzyłam się z nim jak mogłam:)) Życzę Ci tylko samych wspaniałych chwil i dużej pewności siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah własnie...ten cały strach. haha lepiej Ci w bloku? no właśnie. wszystko ma swoje wady i zalety...
      dziękuję Ci pięknie moja droga...
      a ja dalej z tym paralizem chodzę :)

      Usuń
  12. Ja nie poradzę nic, bo mi samej brakuje motywacji i odwagi... :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana....jak - we grochy mogę napisać...doskonale to znam!
    Nie umiem o siebie zawalczyć, dostałam po nosie wiele razy....ale nie jestem pzrebojowa i brak mi wiary we własne siły..., ale już chyba to wiesz...bo gdzieś już o tym....

    Myślę, że mamy ze sobą wiele wspólnego...ja też z natury bojąca....choć w wielkim blokowisku to inna sprawa...te samotne wieczory...ja je nawet lubiłam:)

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) tak gdzies już o tym. pamiętam :)
      no właśnie z ta wiarą w siebie. dużo nas tu takich...dziwne...
      dziekuję Ci za ciepłe słowa i...mówisz, że mamy dużo wspólnego ze sobą :) fajnie..bardzo fajnie :)

      Usuń
  14. U mnie jest roznie, czasem jestem pewna siebie i dumnie krocze przez swiat, czasem mam ochote zwinac sie w klebek i przeczekac niemoc...
    ale wiesz kiedys przeczytala taka porade (nie zawsze o niej pamietam, jednak czasem sie przypoina...np teraz;)
    kiedy idziesz, idz wyprostowana, wzrok przed siebie, nie w dol, poczuj tak jakby od samego nieba podtrzymywala Cie najpiekniejsza zlota nic... postaraj czesto ja sobie wyobrazac...nie pozwoli Ci upasc...
    usciski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fairy....piękny sposób...
      od jutra zaczne. już sobie wyobraziłam jak ta moja nić wygląda :) dziękuję! :)
      Buziaki!

      Usuń
  15. ja zwykle jakoś twardo stąpam po ziemi. Brak u mnie obaw, więcej pewności siebie, która czasem też zgubna być potrafi... różnie to w życiu bywa, nie zawsze świat jest kolorowy. czasami wstaję rano lewą nogą i wiem, że dzień będzie do d... innym razem chce mi się śpiewać i latać:) ach my baby:)
    głowa do góry! najważniejsza to wiara w siebie i we własne siły. Dobrze jest też mieć jakieś "oparcie" w kimś...czymś... :) trzymaj się! buziaki kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszcze tego stąpania po ziemi...oj zazdrosszczę :)
      ja mam czesciej dobry humor niz zly ale tu nie o humor chodzi tylko bardziej o takie wewnętrzne uczucie samoocenę..
      ehh
      dzieki :)

      Usuń
  16. Ja tez tak mam, ze jak obiecujesz nia lamac paznokci, to po jakims czasie i tak je polamie. W domu nigdy nie jestem sama, bo pies, a jak nie pies, to zawsze jakis pajak w kacie sie znajdzie. Moze poszukaj pajaka, albo psa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahhh no więc właśnie :)
      pająka! poszukam pająka!

      Usuń
  17. O swoich zmaganiach z rzeczywistością i nauką asertywności i o tym jak powiedziałam sobie DOŚĆ piszę tu:
    http://tamgdziesercemoje.blogspot.com/2013/08/caa-naprzod.html

    Pozdrawiam i głowa do góry - w końcu przyjdzie ten moment, że uświadomimy sobie, co naprawdę jest ważne, tylko to my musimy zdać sobie z tego sprawę, nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń