środa, 20 marca 2013

Nieznośna "perfekcyjność"




Kładziemy się spać z myślą „Boże jak w łóżku wygodnie”. Śpimy przez całą noc (nakremowani, wypielęgnowani, przeciwzmarszczkowi), śpimy niby kilka godzin a jakby piętnaście minut minęło. Dźwięk budzika przerywa spokój i zaczynamy dzień.
Żyjemy. 
Pełno w dniu rutyny, pośpiechu, braku czasu. To nic. Takie życie, takie czasy, taki styl.
Żyjemy. 
Jemy śniadanie, pijemy kawę z odtłuszczonym mlekiem, kilka kaw z kilkoma odtłuszczonymi mlekami nawet. Plotkujemy. Boli nas głowa, łykamy tabletki. Pijemy dużo wody bo przecież nawet małe dziecko wie, że zdrowa. Że najzdrowsza na swiecie! Natłok zadań w pracy, ani chwili na wytchnienie. Próbując skupić się na jednej rzeczy myślimy o tym czego nie mamy w lodówce a co tam być powinno, co zrobić na obiad i z czym kanapki na jutro. Najlepiej z sałatą taką niepryskaną. Nie ma już herbaty – trzeba dokupić. Idzie wiosna – w sumie już przyszła – może by przyozdobić dom tulipanem choć jednym? I umyć okna trzeba. 

Tysiące myśli, miliony. Tryliony informacji trafia do głowy, krążąc w niej i wcale się nie zatrzymując. Natłok. I nagle przypomina się, że przecież Kaśka miała wczoraj urodziny a ja głupiego sms’a jej nawet nie napisałam z mojego świetnego dotykowego telefonu, który powinien mieć aplikację "myśl za mnie czasem - proszę" – nie mówiąc już o krótkiej rozmowe przez telefon lub bezpośrednim spotkaniu. Wyślę tego sms'a dziś wieczorem…albo w tramwaju jak wyjdę. Napiszę sobie w kalendarzu. O mój Boże kartka pod tytułem 20.03 w pieknym kalendarzu cała zapisana – pęka w szwach. To, to i to – rzeczywiście! Dziś miałam się tym zająć. Porobię strzałki na 21.03 – przełożę na jutro. Kolorowym mazakiem dla podkreślenia ważności. 
No proszę na chwilę zajrzałam w kalendarz a na pracowniczą skrzynkę mailową przyszło osiem wiadomości. Spam, spam, spam. Informacje. Wszędzie. Niepotrzebne. I zadania. Kolejne. Nie no! Nie wyjdę z tej pracy. Dobrze już. Zaczynam po kolei spokojnie, od początku wszystko, tylko spokojnie. Przecież nie mogę o niczym zapomnieć, muszę miec podstawy do podwyżki. jestm dobrym pracownikiem. Niezawodnym. Mija pięć minut i nagle ni skąd ni zowąd pojawia się w głowie, w samym jej środku myśl aktualnie bardzo nie na miejscu! Mam ochotę na coś słodkiego no i właśnie przy okazji może jakbym poszła do sklepu to zrobię zakupy na jutro. Oj wyrwę się z pracy dosłownie na momencik. Przecież nikt nie zauważy. Dom jest najwazniejszy. Musze zrobić te wszystkie zakupy, potem stragan ze świezymi i zdrowymi warzywami będzie zamkniety. A niezdrowych nie jadamy.
I tak ciągle. Nieustannie coś. Coś muszę bo nie zdążę. Coś musimy bo jesteśmy niezastąpieni przecież. Bo chcemy udowodnić swoją „perfekcyjność”. Bo przecież trzeba takim lub taką być. Trzeba być szczupłą i wiotką. Kobiecą i opiekuńczą. Nie wolno zapominać o niczym bo skutkuje to potem przykładowo brakiem głupiego masła do kanapek. A bez masła kanapki to już nie kanapki. Trzeba być świetnie ubraną i właśnie – modnie! To najważniejsze. Buty na obcasie nawet jak się spieszymy bo w każdym momencie dnia łydka powinna wyglądać perfekcyjnie. nigdy nie można miec opuchnietych oczu tak więc nie można wieczorami płakać. jak płaczesz to rano masz co chciałaś. Na własne życzenie. I nie wazne przez co i po co. Płaszczesz to potem wyglądasz jak ufo. Ubrania muszą być wybrane najlepiej wieczorem bo rano będzie, że się grzebiesz. I wyprasowane też najlepiej bo znowu miną kolejne minuty czekania. Śniadanie to najwazniejszy posiłek dnia. Już jest nieidealnie bo śniadanie je się często w pracy. A jak w drodze do pracy sie zaslabnie? nieodpowiedzialnie. Malo perfekcyjnie znaczy sie. 
Jak jest się Nim trzeba mieć mięśnie i odżywiać się perfekcyjnie. Jeść dużo mięsa bo w mięsie jest białko. To nic, że ma się własnie ochotę na pizze i colę. W pizzy nie ma białka albo jego znikome ilości. Lepiej mięso. Najlepiej pięć razy dziennie. W ogóle najlepiej codziennie zjeść całego indyka. Pierś na śniadanie, udko na obiad i tak dalej. No i trzeba udowodnić też, że się jest męskim i perfekcyjnym więc dobrze być schludnie ubranym najlepiej tak jak Ona lubi. Co z tego, że kołnierzyk uwiera i jest cholernie nie wygodny. Jej się podoba więc trzeba. Poza tym One noszą dużo bardziej niewygodną bieliznę, więc założę siódmy raz w tygodniu koszulę. Bo Ona lubi. No i golić się trzeba codziennie. W ogóle najlepiej dwa razy dziennie bo zarost ma się mocny. 
Co jeszcze?
Trzeba być szarmanckim i otwierać kobietom drzwi, nie wolno przy nich przeklinać i należy im współczuć bo jak mówią - mają gorzej. I jeszcze do tego trzeba przytakiwać jak mówią, że to niesprawiedliwe, że mniej zarabiają bo przecież jest równouprawnienie. To nic, że do kwestii równouprawnienia według nich nie należy tradycyjny savoir vivr’e i drzwi im trzeba otwierać, słuchawki z uszu zdejmować jak wchodzą do windy… Trzeba być perfekcyjnie męskim. Czyli trzeba też udowodnić, że się potrafi wszystko. Trzeba umieć ba! Uwielbiać trzeba gwoździe wbijać i opony zmieniać. To takie proste przecież. Trzeba gotować kolacje i nie zapominać o winie. Takim najlepiej jak Ona lubi. I do tego może akurat dziś więcej niż zawsze się podomyślać. Na przykład, że Ona ma ochotę kupić nowe buty – może zaproponuję, że pojedziemy do sklepu? Doceni z pewnością. Właśnie dziś z pewnością chce żeby się domyślił akurat tego.
I nagle z tego całego napompowania, starania się, dwojenia i trojenia, żeby perfekcjonizm płynął nam w krwi….
… zdarza się zgrzyt i robi się ciemno…
… gasną wszystkie światła …
Wszystko znika. Starania, domyślanie, pośpiech i wino na kolacje.
Pustka.

Nieznośna perfekcyjność. Perfekcyjne nieidealne.


44 komentarze:

  1. Perfekcyjnosc to nuda...badz soba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):):) Dobrze by było gdyby otoczenie tez nie chcialo być perfekcyjne :):):)
      Dzięki za rade! :*

      Usuń
  2. Petitko, a ja z innej beczki ;)
    Sukienkie mi nie podsyłasz? :)
    Czekam dziś do 20 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu mogę nie dac rady....postaram się ale późno wracam do domu dziś....
      ahhh moze chociaż historyjke :)

      Usuń
    2. Możńe być historyjka! :))

      Usuń
    3. Tylko wiesz. ona byla tragikomiczna i nie wiem czy mam talent i zdolnosc do opisywania tego typu rzeczy :) spróbuję!

      Usuń
  3. Jaka ja nie jestem perfekcyjna!! Malo co robię jak należy... Ale chyba mi z tym dobrze. Czasem warto się postarać, wtedy tak bardziej widać to staranie, bo rzadziej. I mówić warto, o tym winie też... że się chce i to właśnie dzisiaj, i te buty dzisiaj koniecznie.
    A to otoczenie to chyba na pokaz perfekcyjne być chce. Sama nie wiem ale perfekcyjna z pewnością nie jestem:))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze nie być perfekcyjna...kurcze no dobrze!
      Izuniu cieszę się, że jest nas więcej! :)
      i własnie z tym winem i z butami - racje masz oczywiście! :)
      BUZIAKI!

      Usuń
  4. Nie znioslabym takiego "poukladanego" zycia.. Ja kocham moj zyciowy "balagan" (nie domowy - na punkcie czystosci i porzadku w domu to mam mala obsesje :p) i mam gleboko w nosie co mysla o mnie inni :p Lubie robic wszystko po swojemu i jestem bardzo tolerancyjna - kocham ludzka roznorodnosc.. i nieszablonowosc :-) Zyje sie tylko raz.. wiec jak raz to porzadnie :-) Milego dzionka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. caos i balagan zyciowy sa super....i dobrze ze masz w nosie to i owo. ja sie ucze mieć!
      nieszablonowość tez jest super. doceniam! :)
      Dziękuje Ci za komentarz!
      BUZIAKI

      Usuń
  5. Jak dobrze, że ja do perfekcyjnych nie należę:))) Ani moi bliscy...
    Za to jestem STRASZNĄ choleryczką...a co, coś za coś:)))
    Cmok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez jestem choleryczką! :) witaj w klubie! :)
      I nie lubie perfekcjonizmu. no nie lubie jak nie wiem co! :)
      Jaki jestes znak zodiaku?:)

      Usuń
    2. To teraz uważaj SKORPION:)

      Usuń
    3. :):) jestem strzelec wiec wszystko jasne :)

      Usuń
    4. no dobrze. stad to choleryczne uosobienie! :) hihihiih!

      Usuń
  6. Perfekcja jest przereklamowana!!!
    Nieperfekcyjnym jest lepiej- o, takie podsumowanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dobre podsumowanie! dobrze ze tak duzo :) tych chaotycznych tu jest :)Cieszy mnie to!!!

      Usuń
  7. Bycie perfekcyjnym jest męczące i chyba nie jest się szczęśliwym...nie wiem,bo nigdy nie byłam ;) Ja tam wolę mój zyciowy bałagan,choć nie ukrywam,że czasem fajnie by było odpocząć od tego całego planowania,układania w głowie,w życiu...wyłączyć się :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydaje :)
      chaos to podstawa szczescia ! co myslisz?:)
      pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  8. Brak perfekcji jest piękny, szaleństwo jest geniuszem i lepiej być absolutnie niedorzecznym niż absolutnie nudnym
    /Marilyn Monroe/

    Stary cytat, ale jary... Nie jestem perfekcyjna, a nawet i mi się nie chce być...
    W tym tygodniu nawet zapomniałam iść z dzieciakami do dentysty!!!, (a termin był zrobiony!) No i co? Ano nic... Pójdę później... :)))

    Pozdrawiam z Köln...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooooo :) Jaki sliczny ten cytat i taki prawdziwy!:)
      no tak....w sumie dzieci beda mogly zjesc jeszcze wiecej cukierkow :) bo co za róznica :)
      hihi
      chaos! :)

      Usuń
  9. Perfekcja musi być bardzo, bardzo nudna .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pewnie tak jest. samo próbowanie być perfekcyjnym staje sie nudne po pewnym czasie....

      Usuń
  10. Kochana niesamowity post! masz rację...w głowie tyle myśli, a czasu jakby za mało, aby sprostać choć 10% tej perfekcyjności... tylko po co nam ona? czy nie lepiej żyć chwilą i tym co jest tu i teraz?
    dlatego tak bardzo potrzebne są wyjazdy, wakacje, odpoczynek od codzienności:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziekuje scraperko...
      tak wyjazdy,, wakacje to jest to - cos mi sie wydaje ze myslisz szczzegolnie o jednym :):):) z takich wyjazdow. juz niebawem!!! :)
      \BUZIAKI!

      Usuń
  11. Teraz to nikt sie nie przyzna! A Ty napisałas to, do czego prawie każdy dąży, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nie możemy dać sie zwariować ! Ale często dajemy sie wpuścić w maliny nawet samym sobie :)
    Pozdrawiam!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh..ja się przyznaje ze troche dąże choc nie wiem czemu bo przysiegam, że nie chce. chyba ide z presją wszystkich! :)
      Pozdrawiam Cię Martuś! Dziekuje za komentarz!

      Usuń
  12. ohhh, ileż w tym racji... ale powiem Ci tak szczerze, że ostatnimi czasy olałam tą perfekcyjność i mi z tym dobrze - tak troche ;P straciłam bliską osobę, więc cokolwiek bym nie założyła jestem cała w przygnębiającej czerni... odpada problem wyboru ciuchów, wszystko do siebie pasuje. skoro i tak wyglądam przygnębiająco - obcasy schowałam do szafy i łażę w wielkich zimowych buciorach - ciepło mi przynajmniej! i sucho :)zamast prasować wole szydełkować, albo szyć, więc po praniu wieszam tak ubrania, aby się wyprasowały w czasie schnięcia :). A jak raz czy dwa nie posprzątam, też nic się nie stanie... w końcu dom jest do mieszkania a nie sprzątania :) zmieniły mi się całkowicie priorytety i jest mi z tym dobrze! :)
    soki, rozpisałam się hehe :) ściskam mocno i miłego wieczorku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weroniko po pierwsze dziękuję, że tu jestes i za komentarz tez dziękuje. Za chwilkę sie przejde do Ciebie poczytac o grochowym swiecie.
      Współczuje bardzo.
      Ale wiesz co? z tymi rzeczami, brakiem prasoania, szydelkoaniem - mozna odnaleźć w zyciu sens i to co jest wazne tak na prawde..tak mysle.
      Dom jest do mieszkania a nie do sprzatania - ladne :) bardzo! i mądre!
      Dobrze ze sie rozpisałas :)Dziekuje...
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. oj do perfekcyjności ot mi dużo brakuje :D a jak spojrzę za siebie na kanapę pełną ciuchów do prasowania i siebie siedzącą przez blogiem :D :D to może już nic nie będę mówić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ihihihihihih
      no tak bo to blogowisko! wszytsko jasne ! i zawsze wazniejsze! :)
      prawda?
      ja lubie prasowac :) moge Ci wyprasoać :)

      Usuń
    2. hehe to ja Ci coś ugotuję w zamian :D
      mogę prasować tylko zawsze ciężko mi się zebrać :D ale myć naczyń to nie lubię już kompletnie ;p oj nie

      Usuń
  14. Po pierwsze witam Cię!
    Perfekcyjny świat męczy gdy staje się zbyt perefkcyjny, czasem warto odpuścić, chociaż ja mam z tym wielkim problem i od lat staram się usiąść zamiast zajmowac czas wykonywaniem innych czynności dzięki którym stanę się bardziej perfekcyjna. Dać na luz łatwo nie jest bo można się szybko przyzwyczaić. Znaleźć złoty środek! To jest metoda :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze ja Ciebie również. Strasznie milo, że mnie odwiedziłaś :)
      Tak perfekcyjny swiat jest zbyt perfekcyjny!
      złoty środek! :) no tak! To jest mega trudne do znalezienia. ale da się.
      Dziekuje za rady! :*

      Usuń
  15. Bardzo dobrze mi sie Ciebie czyta. Kiedys za wszelka cene musialam miec wszystko super, zapiete na ostatni guzik i moja mama powiedziala mi raz "nie warto". W nieperfekcyjnych rzeczach, czynnosciach znajduje te dobre elementy i staram sie tym cieszyc. Chociaz nie zanizam poprzeczki. Latwiej po prostu sie godzic z tym, ze nic nie musi byc idealnie. Nic za wszelka cene.
    Pozdrawiam cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) kochana Paulo!
      Dziekuję !
      No wlasnie to jest takie męczące, że nie wiem co!
      Nieperfekcyjne rzeczy sa cudowne. Niektore. bo nie chce uogólniać. ale niektóre sa z pewnościa :)
      dziękuję pieknie!
      pozdrawiam!

      Usuń
  16. Święte słowa napisałaś. Ale czasami trezba odpuścić , bo można zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi :) świete mowisz :)
      moze i tak! mam taka nadzieję :)
      nie dajmy się zwarioać! :)
      BUZIOLE

      Usuń
  17. It's ok not to be perfect. Absolutnie ok. ZUpełnie normalnie powinniśmy przyjmować życie z jego dobrem, złem, fajnością i nie :) Tylko że to trudne! bardzo. ja pracuję bardzo ciężko nad tym by czuć się dobrze ze swoją nieperfekcyjnościa.. może kiedyś mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mam nadzieje :)
      Iwonko...ale Ty jestes bliska perfekcyjnosci :) A jesli tak na prawde nie - ...to moja droga....i tak jest dobrze!
      Przyjmowac zycie ze wszystkim takie jakie jest!
      :)
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  18. To prawda, wszyscy teraz starają się być perfekcyjni..właściwie to nie wiem dlaczego..powinniśmy starać się żyć tak, aby zycie nas cieszyło... dązenie do perfekcyjności to kajdany , rutyna i nuda...masz ochotę nie robić nic, to nic nie rób, zamiast prasować, gotować, sprzątać, napisz coś na blogu bo robisz to cudownie i cieszy Cię to . A cholerycy wykrzyczą się ..a potem następuje cisza i jest fajnie.. wiem to bo też jestem cholerykiem ...prawda???
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  19. Och Kochana, a jaka ta perfekcyjność jest męcząca! Ale ja czasem lubię, lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, perfekcyjne, dopracowane, sprawia mi to nawet przyjemność i satysfakcję i pewien rodzaj spokoju... ale, ale... jednak nie można przesadzić, to jest dużo gorsze, przemęczenie materiału i człowiek pada pod natłokiem wymagań własnych i z zewnątrz. Ale gdzie ten złoty środek? :) Chyba każdy sam musi go odnaleźć, żeby nie zapomnieć cieszyć się też małymi, codziennymi przyjemnościami :) Pozdrowienia, S.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi daleko do perfekcjonisty, ale jestem zodiakalną panna, więc lubię mieć wszystko zaplanowane, uporządkowane :)

    OdpowiedzUsuń